Przejdź do głównej zawartości

Posty

Drabina Rozwoju

Celem rozwoju osobistego jest wzrost do prawdziwej miłości, na wzór Jezusa Dlaczego decydujemy się na uczestniczenie w dziele Drabina Jakubowa? Każdy z nas ma swoją motywację. Wspólnota jest tym miejscem, gdzie rozwijamy się, możemy wzrastać do świętości. W Drabinie Jakubowej łatwo jest zauważyć, jaki wpływ ma na nas pogłębianie relacji z ludźmi i z Bogiem. Rola wolontariusza wiąże się ze służbą, przekraczaniem własnych granic, wysiłkiem. Podopieczni wspólnoty to często najlepsi nauczyciele tego, jak naśladować Chrystusa i żyć Ewangelią. Postawa miłości pomaga otwierać się na drugiego człowieka, poznawać jego piękno, obdarowywać go tym co mamy najlepsze, ale też przyjmować to, co on chce nam dać. Każde doświadczenie zostawia w nas ślad. Życie we wspólnocie opartej na pomaganiu sobie ubogaca nas, przyspieszając rozwój do dojrzałej miłości. Codziennie dokonujemy wyborów, od których zależy nasze życie. Jednym z tych kluczowych wyborów jest podjęcie rozwoju osobistego i świadome kształtowan…
Najnowsze posty

Bóg - Matką? - o miłosierdziu słów kilka

Dopiero co obchodziliśmy Święto Bożego Miłosierdzia. Obecnie przeżywamy Tydzień Miłosierdzia. Wszyscy znamy obraz Jezusa Miłosiernego... ale co to właściwie jest Miłosierdzie?
W języku polskim słowo „miłosierdzie” kojarzy się z sercem. Wsierdzie, nasierdzie, osierdzie – to medyczne terminy określające jego części. Pismo Święte natomiast, kiedy mówi o miłosierdziu Boga,  (a mówi niemało, już od początku Starego Testamentu!) używa kilku określeń, wśród których często (szczególnie w kontekście odpuszczenia grzechów), pojawia się hebrajskie słowo rachamim. Samo słowo racham - oznacza "poruszenie spowodowane miłością", a pokrewny do niego jest rzeczownik rechem, oznaczający... łono matki, macicę. Przypadek? Nie sądzę.
Możemy się zastanawiać, czy mówiąc o miłosierdziu, bardziej poprawne jest kojarzenie go z sercem, czy z łonem. Otóż okazuje się, że oba określenia razem ukazują pełnię tego, czym Miłosierdzie jest, pełniej określają to, Kim jest Bóg Miłosierny. 
Z serca Jezusa na K…

Anielska Domówka w czasach zarazy

Jak miło było, dokładnie rok temu, wyjść na spacer w pierwszych nieśmiałych wiosennych promieniach słońca. Pośmiać się, urządzić wyścigi (podopieczni 1:0 wolontariusze), wyprowadzić psa. Zakończyć to wszystko pyszną pizzą oraz późniejszymi pogaduszkami w domu. Jasne, takie spotkania nie zdarzały się co weekend, trzeba było ustalić kiedy nie ma zjazdu na studiach, pracy czy jakiegoś ważnego kolokwium w poniedziałek. Porównując jednak z teraźniejszą sytuacją, wtedy właściwie można było zorganizować Anielską Domówkę bezproblemowo- wystarczyło wsiąść w samochód lub autobus i jechać! To było takie proste!
Dzisiaj jednak nasze spotkania nie wyglądają już tak jak kiedyś. Od początku istnienia Drabiny Jakubowej jesteśmy znani z łamania barier, tych społecznych i tych w nas samych. Teraz jednak stoimy przed barierą nie do pokonania, którą stanowią ekrany smartfonów i komputerów. Nie możemy się przez nią przytulić na powitanie, zbić piątki, podzielić się kawałkiem ciasta czy podać szklanki wod…

Marta i Maria, czyli szkoła relacji

Są tacy ojcowie, którzy całe dnie spędzają w pracy – w różnych firmach, korporacjach, jako menadżerowie, dyrektorzy i nie wiadomo kto jeszcze; całe dnie wiszą na telefonach, jedno spotkanie za drugim, stosy papierów na biurku, a lista ważnych spraw do załatwienia wciąż się wydłuża… Oczywiście pracują dla dobra rodziny, żeby zapewnić jej „wszystko, czego potrzebuje”.  Ale ci ojcowie nie wiedzą, czy ich dziecko woli jeździć na rowerze czy na rolkach, jaką książkę ostatnio przeczytało, woli matematykę czy historię, a jego ulubioną płytę czy nagrał Justin Bieber, Bob Marley czy Metallica. Tacy ojcowie nie będą wiedzieli, że z ich dziecka śmieją się koledzy w klasie albo że ma zagrożenie z chemii. Ojcowie tak zajęci „ważnymi sprawami”, że nigdy nie potarzali się ze swoim dzieckiem na dywanie, nie obejrzeli razem filmu i nie podyskutowali o nim, bo przecież to takie nieważne, bo to strata czasu, bo tyle innych rzeczy na głowie, bo spotkanie z jakąś personą jest ważniejsze od spotkania z wł…

Czas to miłość!

Niektórzy mówią, że czas to pieniądz. A ja wam mówię - czas to miłość. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa. Jeżeli Bóg daje czas, jeżeli przedłuża czas, jeżeli przymnaża lat, oznacza to ponowne zaproszenie do większej jeszcze miłości. Sł. B. kard. Stefan Wyszyński
Czy można mieć czas na miłość albo go nie mieć? Czy może czas mamy zawsze, ale można mieć albo nie mieć w sobie miłości?

Mówi się, że jest pięć języków miłości. Obok dobrego słowa, prezentów, dotyku lub wykonania dla kogoś jakiejś pracy, jednym z "języków" jest właśnie czas. Dla mnie to język najważniejszy, i właściwie - całkiem obiektywnie patrząc - warunkujący wszystkie pozostałe. Kiedy nie mam czasu na telefon albo spotkanie, nie powiem przecież miłego słowa. Gdy nie będę miała czasu z kimś się zobaczyć, nie przygotuję prezentu ani go nie wręczę. A dla wykonania jakiejś pracy dla kogoś też trzeba poświęcić co najmniej kilka cennych godzin swojego życia. Nie podam ręki ani nie przytulę, no bo skoro nie mam czasu …

Oczekiwanie. (Wielka Sobota – wcześniej niż zwykle?)

Kiedy tylko zaczęły pojawiać się informacje o zaprzestaniu wlewania wody święconej do kościelnych kropielnic, a potem także o nieodprawianiu Mszy Świętych, od razu skojarzyło mi się to z Wielką Sobotą. To przecież taki dzień w liturgii, kiedy wchodząc do kościoła zastaniemy pustą kropielnicę, oczekując na poświęcenie wody w Wigilię Paschalną. I jest to dzień, który nie ma własnego formularza Mszy Świętej (Liturgia Wigilii Paschalnej rozpoczyna już świętowanie Niedzieli Zmartwychwstania). Wielka Sobota to więc dzień wielkiej ciszy i czuwania przy grobie - po śmierci, ale w oczekiwaniu na nowe życie. Czyż ten czas kwarantanny nie jest właśnie taką przedłużającą się i przedwczesną „Wielką Sobotą”? W wyniku epidemii umierają ludzie, ale też umiera w pewien sposób dotychczasowy świat, sposób jego funkcjonowania – pokrzyżowane (!) zostaje wiele naszych planów, pogrzebane (!) są różne nadzieje, aktywności lub plany na przyszłość, przynajmniej tę najbliższą. I jednocześnie oczekujemy na to, …

Dotykać, czy nie dotykać?

Czas kwarantanny sprzyja wielu refleksjom. I tak, kiedy wyglądam przez okno i wśród nielicznych przechodniów dostrzegam ludzi w maseczkach i rękawiczkach, noszonych by zapobiec zarażeniu, przychodzi mi na myśl Ewangelia o kobiecie cierpiącej na krwotok (Mk 5, 21-34). Dla Żydów taka kobieta była nieczysta. Nie mogli się więc z nią kontaktować, dotykać jej, by nie zaciągnąć nieczystości także na siebie. Kobieta z Ewangelii cierpiała na swoją przypadłość 12 lat. Co to oznacza? Przez 12 lat nikt jej nie dotknął! Przez 12 lat nie tylko nikt jej nie przytulił, ale także nawet nie podał ręki czy nie poklepał po ramieniu. A idąc ulicą trzeba ją było omijać szerokim łukiem, by nawet przypadkiem się o nią nie otrzeć… Mija dopiero tydzień kwarantanny, a już pewnie wielu z nas odczuwa tęsknotę za spotkaniem z bliskimi, z przyjaciółmi, najlepiej w większym gronie. Tęsknimy za rozmową twarzą w twarz, ale także za tymi prostymi gestami, które bez słów mówią „Dobrze, że jesteś”. Mija zaledwie tydzi…