Przejdź do głównej zawartości

Depresja


Jednym z cierpień, których doświadczamy, niosąc posługę kapłańską, jest niska samoocena. Wielu księży i braci w coraz większym stopniu przekonanych jest o swoim niewielkim wpływie. Bardzo wiele pracują, ale nie widzą wokół siebie dużych zmian. Wydaje się, że ich wysiłki są bezowocne. Stają wobec spadku uczestnictwa w praktykach religijnych i odkrywają, że większym zaufaniem niż oni cieszą się często psychologowie, psychoterapeuci, doradcy rodzinni czy lekarze. Jednym z najbardziej bolesnych spostrzeżeń dla wielu chrześcijańskich przywódców jest to, że pójście w ich ślady przyciąga coraz mniejsza liczbę młodych ludzi. Mogłoby się zatem wydawać, że w dzisiejszych czasach bycie kapłanem i spełnianie posługi kapłańskiej nie jest już czymś, czemu warto poświęcić swoje życie. Jednocześnie niewiele pochwał, a wiele słów krytyki pada pod adresem dzisiejszego Kościoła. Czy ktoś byłby w stanie żyć w takiej atmosferze przez dłuższy czas,nie popadając w ten czy inny rodzaj depresji?
Nouwen H., W imię Jezusa

Wydaje mi się, że znalazłem lekarstwo. Obfitą dawkę szczepionki na depresję zażywam co roku w okresie letnim. Potężna porcja darmowej akceptacji i bezpretensjonalnej wdzięczności - tak widzę nasze spotkania z niepełnosprawnymi.
Mogę sobie Nouwena czytać na chłodno teraz. Wiele sytuacji, przykrych momentów spływa po mnie jak po kaczce. Miłość impregnuje, bo wypełnia.
Kiedy robi się zimno i dni się skracają moim antydepresantem są spotkania z młodymi, spowiedzi w parafialnym konfesjonale, bo pozwalają oglądać cuda Bożego Miłosierdzia, Msze z dzieciakami, widok rozmodlonych ludzi... i tak dalej. Wtedy nawet sięganie po prasę brukową, karmiącą się upadkami księży już nie zwala z nóg.
W sumie cały rok "mój lekarz" znajduje mi takie sytuacje i takie spotkania...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan jest księdzem?

Czy Pan jest księdzem? - Tak! - Katolickim księdzem? - Tak! - A ksiądz pomaga tym ludziom? - No, takkk... - To ja to bardzo szanuję.
Starszy pan odwrócił się i oddalił od nas, ale było widać, że płacze. Dosłownie w momencie jego oczy, lekko ukryte za przyciemnianymi okularami zapełniły się wstydliwymi łzami. Chciałem jeszcze zagadać, zapytać, czy wszystko w porządku itp. ale łzy chyba nie pozwoliły mu na luksus rozmowy.



Może nasłuchał się już tak wielu skarg, żali, utyskiwań, czy wręcz skandalicznych relacji z "życia Kościoła", że widok czegoś innego, spoza schematy wycisnął mu nagle łzy z oczu, łzy wzruszenia, że to, co w Kościele kocha i za czym tęskni nie przepadło całkiem.

Nasza grupa właśnie opuszczała Rynek Główny, wózki w jedną stronę z wolontariuszami, ja z tymi chodzącymi, ale z trudem, ruszyliśmy w drugą, do Brańszczykobusa. Po drodze moi podopieczni entuzjastycznie witali i pozdrawiali staruszki siedzące na ławeczkach, śmiali się, śpiewali piosenki, które dopiero…

Po drabinie wyżej zajdziesz cz. I

Życiowe zakręty Czasami jeden wysłany mail może zmienić życie. Zaproszenie od nieznajomej osoby. Brańszczyk, wolontariat, wakacje z osobami niepełnosprawnymi. Nie dla mnie... To jest dla tych bezinteresownych, pracowitych, oddanych, szlachetnych ludzi, którym nie brakuje odwagi, żeby dawać z siebie wszystko. Nie moje miejsce, nie wiem kto tam przyjeżdża, za trudne, mam swoje problemy, zbyt wymagające czasowo. A jednak nie wyrzuciłam wiadomości do "kosza". To była taka mała iskierka, która obudziła dawne marzenia o tym, żeby poświęcić się w życiu czemuś, co ma głębszy sens, żeby być komuś potrzebną, żeby żyć nie tylko dla siebie. Iskierka rozpalała coraz bardziej niedorzeczne myśli: pojechać, spróbować, zaryzykować, nie pytać, iść w ciemno.  Nie, to nie dla mnie... Podchodzę do życia bardziej praktycznie, realistycznie. Z moim logicznym umysłem dałam jednak szansę pomysłowi - zadzwoniłam do koordynatorki, żeby zadać kilka pytań i utwierdzić się w przekonaniu, że się nie nad…

Człowiek gór

"Góry oczyszczają i wymagają oczyszczenia.
Góry oczyszczają z egoizmu i samolubstwa,
z zarozumialstwa i pychy.
Góry stanowią wspaniały teren zdobywania
wierności w szukaniu.

Góry uczą szukania, uczą cierpliwości.
Oczyszczają z egoizmu,
gdy trzeba się dzielić kawałkiem chleba, czy kostką cukru,
lub gdy trzeba rezygnować z własnych planów,
by ratować drugiego często nieznanego człowieka.

Człowiekiem gór nie jest ten,
który umie i lubi chodzić po górach,
ale ten, który górami potrafi żyć w dolinach.
Gdy człowiek czuje się jak karzeł wobec ogromu gór
i gdy poznając samego siebie, swoje wnętrze,
swoje możliwości, swoją niewystarczalność,
zdobywa krok za krokiem jedną z najcenniejszych cech ludzkich - pokorę,
która zdobyta w górach, potem owocuje w dolinach.

Właśnie wtedy kiedy na pytanie: po co chodzisz po górach?
jesteś zakłopotany i nie wiesz, co masz odpowiedzieć,
to właśnie wtedy dajesz dowód, że szukasz NIEZNANEGO."

…znalezione w gablocie przy pustelni św. Brata Alberta na Kalatówkach



Ostatni…