Przejdź do głównej zawartości

Wystraszyć się i zamknąć

Jadę samochodem. Widzę dzieciaki z naszej parafii. Mają ze szkoły kawałek do domu. Widzą mnie w środku. Machają na powitanie. Nie zatrzymuję się. Nie podwiozę. Wiecie dlaczego. Mam głupie uczucie, że zrobiłem źle. Minę mam pewnie koszmarną. Dzieciaki widzą koszmarną minę i widzą, jak odjeżdżam powoli. Idą dalej, jakieś takie smutne. Co miałem zrobić?


Przychodzą na plebanię ludzie. Chcą załatwić różne sprawy, czasem zwyczajnie pogadać. "Ona" wraca z pracy tak późno, że możemy porozmawiać dopiero o 20.00. Wpuścić do środka, czy trzymać na mrozie?

Temat pedofilii zatacza tak szerokie kręgi, że milczenie nawet tutaj, na tym kawowym blogu, wydaje się mieć konkretną treść i znaczenie... Dla mnie właśnie takie jak powyżej, na obrazku p. Mleczki. Wystraszyć się, czy nie. Ugiąć się i schować ze strachem, czy robić, jak zawsze, swoje, kiedy wiem, że z łatwością można będzie mnie oskarżyć i rzucić mediom na pożarcie?

Świetny jest tu komentarz bp Marka Solarczyka, że takie sytuacje jak nasza muszą się stać zdecydowanym wezwanie do starania się o własną świętość! Inaczej się nie da. Plus inna wypowiedź, z którą się zdecydowanie zgadzam.

Strach ma tu pewnie jeszcze drugą stronę medalu. Ciekawe, co chodzi po głowie rodzicom dzieciaczków, które błogosławię, głaszczę po głowach w kościele? Może powinni na wszelki wypadek zabronić mi tego? Wcale nie pytam złośliwie, sam się zastanawiam, ile tu potrzeba odwagi i roztropności zarazem, by nie wpaść w paranoję i jednocześnie być troskliwym rodzicem. Pewnie byłoby mi smutno, ale żalu bym nie miał.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZA ŻYCIEM

Podobno zaliczam się do grona tzw. „pełnosprawnych”... Na słowo „pełnosprawna” pojawiają mi się w głowie dwa skojarzenia... Pierwsze - „Pełna łaski” - Maryja. „Pełna łaski” to znaczy - otrzymała tyle, że już nie dało się więcej. Że już nie było niczego więcej, co dałoby się otrzymać. Gdyby zabrakło czegoś nawet najbardziej niepozornego, byłaby już… „niepełna łaski”. Znasz drugiego takiego człowieka jak Maryja? Drugie skojarzenie – to harcerstwo. Jak jesteś w harcerstwie, zdobywasz sprawności. A choćby udało Ci się nawet zdobyć wszystkie - można stworzyć kolejne. Wachlarz jest niewyczerpany. Zawsze jakiejś sprawności nie będziesz miał. Zawsze będziesz „niepełen sprawności”, „niepełno-sprawnościowy”, "niepełno...sprawny”?
Podobno zaliczam się do grona tzw. „pełnosprawnych”… Pełnosprawny w wykonywaniu swoich obowiązków. Pełnosprawny w dążeniu do celu. Pełnosprawny w panowaniu nad swoimi emocjami w każdej sytuacji. Pełnosprawny w spełnianiu każdego marzenia. Pełnosprawny w rozwijaniu swoi…

Po co komu wolontariat?

Po co wolontariat? Każdego roku turnusy Drabiny Jakubowej przyciągają ok. 250-300 wolontariuszy z całej Polski. Ponad połowa z nich wraca na turnusy w kolejnych latach, a niektórzy zostają w Drabinie naprawdę na długo. Wielu z nas angażuje się w wolontariat przez cały rok, działając w Warszawie, Białymstoku, Wrocławiu, Lublinie, Krakowie i innych miastach. Co nas tak ciągnie do wolontariatu? Dlaczego wracamy? Czy nasze życie jakoś się przez to odmienia? Czy naprawdę jest tak, że wolontariusz niczego nie otrzymuje?
By być z ludźmi i dla ludzi Wolontariat to przede wszystkim ludzie - ci, którzy służą i ci, którym się służy – choć w praktyce te granice bardzo się zacierają. Dla Anity to właśnie czas spędzony z innymi i dla innych jest najważniejszy - „Jestem szczęśliwa, że podjęłam decyzję o byciu wolontariuszką. Cztery lata spędzone w Drabinie Jakubowej dały mi możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi i przeżycia niezwykłych chwil. Działania w Sztabie, Anielskiej Domówce i Duszpasterstw…

Anielska Domówka w czasach zarazy

Jak miło było, dokładnie rok temu, wyjść na spacer w pierwszych nieśmiałych wiosennych promieniach słońca. Pośmiać się, urządzić wyścigi (podopieczni 1:0 wolontariusze), wyprowadzić psa. Zakończyć to wszystko pyszną pizzą oraz późniejszymi pogaduszkami w domu. Jasne, takie spotkania nie zdarzały się co weekend, trzeba było ustalić kiedy nie ma zjazdu na studiach, pracy czy jakiegoś ważnego kolokwium w poniedziałek. Porównując jednak z teraźniejszą sytuacją, wtedy właściwie można było zorganizować Anielską Domówkę bezproblemowo- wystarczyło wsiąść w samochód lub autobus i jechać! To było takie proste!
Dzisiaj jednak nasze spotkania nie wyglądają już tak jak kiedyś. Od początku istnienia Drabiny Jakubowej jesteśmy znani z łamania barier, tych społecznych i tych w nas samych. Teraz jednak stoimy przed barierą nie do pokonania, którą stanowią ekrany smartfonów i komputerów. Nie możemy się przez nią przytulić na powitanie, zbić piątki, podzielić się kawałkiem ciasta czy podać szklanki wod…