Przejdź do głównej zawartości

Ekskluzywny menel - Kamil Pawelski (nie)tylko o Bogu

Stosunkowo niedawno dowiedziałam się, kim jest Ekskluzywny menel. Człowiek, mężczyzna z krwi i kości, od niedawna mąż jednej żony, od jakiegoś czasu - jak sam o sobie mówi - nawrócony chrześcijanin. Przy tym wszystkim stara się być sobą, ukazując, że świat męskiej mody i jakkolwiek rozumiana "normalność" w świecie mogą naprawdę z sobą współgrać :)

W wywiadzie u Łukasza Jakóbiaka Kamil powiedział wiele... Ale wiele też można wyczytać z jego spojrzenia i sposobie mówienia - w pełnym spokoju, z radością. Z całego serca polecam ten wywiad.





Jako kobiecie dobrze słuchać przystojnego faceta, który ma w dodatku coś mądrego do powiedzenia :), który żyje pasją otrzymanego przez Pana Boga życia.

Bez owijania w bawełnę: o depresji, nałogach, niespaniu po nocach... O tym, jak Pan Bóg leczy, uwalnia... KOCHA.

Przyszedł do Ekskluzywnego Menela, przychodzi do każdego z nas...
Nie zniewala, a leczy rany i uwalnia. Pomaga realizować pasje. Jest i czuwa nad nami.

A jaka jest nasza wiara?
Czy dostrzegamy Go w tym, co robimy?
I co robimy, aby Go dostrzegać?

Tutaj znajdziecie link do bloga Kamila. Naprawdę warto zajrzeć (nie tylko, aby zastanowić się nad męską modą :)). Ekskluzywny Menel, mimo młodego wieku (w końcu życie dopiero zaczyna się podobno po 30:)), ma zdecydowanie dużo do powiedzenia, na różne tematy. Ze swojej strony polecam jego tekst, który napisał o swojej Mamie z okazji Dnia Matki. Uwaga: można się wzruszyć :)

A. Krukowska

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan jest księdzem?

Czy Pan jest księdzem? - Tak! - Katolickim księdzem? - Tak! - A ksiądz pomaga tym ludziom? - No, takkk... - To ja to bardzo szanuję.
Starszy pan odwrócił się i oddalił od nas, ale było widać, że płacze. Dosłownie w momencie jego oczy, lekko ukryte za przyciemnianymi okularami zapełniły się wstydliwymi łzami. Chciałem jeszcze zagadać, zapytać, czy wszystko w porządku itp. ale łzy chyba nie pozwoliły mu na luksus rozmowy.



Może nasłuchał się już tak wielu skarg, żali, utyskiwań, czy wręcz skandalicznych relacji z "życia Kościoła", że widok czegoś innego, spoza schematy wycisnął mu nagle łzy z oczu, łzy wzruszenia, że to, co w Kościele kocha i za czym tęskni nie przepadło całkiem.

Nasza grupa właśnie opuszczała Rynek Główny, wózki w jedną stronę z wolontariuszami, ja z tymi chodzącymi, ale z trudem, ruszyliśmy w drugą, do Brańszczykobusa. Po drodze moi podopieczni entuzjastycznie witali i pozdrawiali staruszki siedzące na ławeczkach, śmiali się, śpiewali piosenki, które dopiero…

Boję się Twojej miłości

Boję się wielu rzeczy. 
Boję się porzucenia. Boję się, że nie dam rady. Boję się samotnej jazdy pociągami (dlatego często wybieram Polskiego Busa). Boję się latania samolotem. Boję się chodzić sama ciemną nocą. Boję się księży, którzy z ambon mówią więcej o szatanie i złu 'tego świata' niż o Bogu i Jego miłości... Boję się często, co ludzie o mnie pomyślą... Boję się samotności.


Jedne lęki mnie paraliżują, inne po prostu sobie są, inne staram się pokonywać na wszelkie możliwe sposoby.
Więc jeżdżę pociągami (do samolotu wejść się jeszcze nie odważyłam...), w nocy też chodzę - bo do domu, po podróży, wrócić trzeba, a każdorazowe "nie dam rady" staram się zastąpić... najzwyklejszym działaniem. I tłumaczę sobie, że przecież nie zawsze muszę ją sobie dawać, bo przecież nie tytanem, a człowiekiem jestem.  Inni ludzie uważają mnie raczej za odważną i szaloną, aż szkoda, że nie wiedzą, ile galarety w sobie noszę i jak bardzo drżę podczas podejmowania każdej kolejnej decyzji…

paradoks Miłości

Bóg dał człowiekowi wolną wolę, więc nie może nikogo zmuszać do miłości, Jego trzeba wybrać. To jest paradoks: Wszechmogący, który wszystkiego nie może. Przychodzi i prosi o miłość.  ks. Jan Twardowski
Ostatnio coraz mocniej zdaję sobie sprawę, że istnieje w świecie duży deficyt miłości. Żyjemy, śnimy i umieramy… samotnie. Czekamy, aż ktoś nam powie: kocham cię; aż ktoś zapewni, że jest obok; aż ktoś przytuli, gdy będziemy w potrzebie. Czasem się tak dzieje – jednak nie zawsze i nie u każdego. Samotność nie mija, a pobłębia się. Niby wszyscy o tym wiemy, a jednak… często nie umiemy, nie chcemy, boimy się tę samotność zmniejszyć. Ona przecież nie zawsze jest zła, nie musimy jej tępić.  „Ale żeby chociaż tak nie bolało” – powiedziała do mnie jedna z moich koleżanek. „Chociaż tak…”.
Półtora roku temu zmarł mój dziadek. Rak żołądka, który się do niego przyczepił, strasznie go wyniszczył. Dziadek przez ostatnie miesiące swojego życia jadł przez sondę. Bardzo długo zachował swoją żywotność …