Przejdź do głównej zawartości

relacje, które niosą zdrowie

W moim życiu niczego mi nie brakowało. Miałam dach nad głową, jedzenie, byłam zdrowa i - po ludzku - powinnam być szczęśliwa. Tak, POWINNAM. A jednak "czegoś" mi brakowało... "Coś" sprawiało, że nie umiałam cieszyć się życiem. Wpędzało w poczucie smutku, za którym szło również napędzające mnie, niszczące wewnętrznie poczucie winy. POWINNAM być szczęśliwa, a jednak nie jestem...

I w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że brakuje mi zdrowych, dobrych, pięknych relacji. Wszystko z zewnątrz wyglądało pięknie - w szkole dość dobrze się uczyłam, miałam indeks z filozofii, dostałam się na studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, dobrze mi nawet tam szło... Ale w środku? Przerażająca pustka. Niby nic nie brakowało, ale nie można było nazwać mnie szczęśliwą...

Gdy poznałam osoby z niepełnosprawnością, zrozumiałam, że bogactwo nie polega na tym, że się dużo ma. Większość ludzi, podczas urodzin czy imienin, życzy mi zdrowia - "bo to najważniejsze", życzy szczęścia czy pieniędzy. I owszem - to wszystko jest bardzo ważne.


Wartość jednak, dla mnie, mają przede wszystkim relacje. Cieszę się tylko wtedy, gdy wiem, że mam na kogo liczyć - i to nie tylko w chwili kryzysu. Dobrze jest spotkać ludzi, którzy cieszą się - ale i smucą - razem z tobą. Niezależnie od tego, czy jest dobrze, czy źle, oni zwyczajnie przy tobie są.

Na tym, tak myślę, polega również fenomen osób z niepełnosprawnością, osób fizycznie czy intelektualnie niesprawnych - oni nie potrzebują doprowadzać do sukcesu różnych projektów, zamierzeń czy planów. Nie wyzyskują człowieka po to, aby wejść z nimi na życiowy Mount Everest, aby spić z niego ostatnie siły witalne czy żeby kogoś wykorzystać. 

Oni, po prostu, chcą być w relacji. To jest ich siła.

Osoby z niepełnosprawnością pomogły mi odkryć, że to, czego brakowało mi do poczucia szczęścia i spełnienia, to bliskie, pełne czułości i wsparcia relacje. Relacje, które wymagają ode mnie odsłonięcia również moich słabości, które na co dzień bym schowała; które musiałam odkryć (albo 'same się' odkryły). Relacje z osobami, dla których moja niepełnosprawność - szczególnie ta w miłości - nie ma większego znaczenia. 

Wystarczy, że jestem.

Bóg wybiera słabych - w tym tkwi cała tajemnica. 

Osoby z niepełnosprawnością, gdy wchodzą w relację, nie zadają pytań: co z tego będę miał? Oni zwyczajnie SĄ. 
Nie raz pokazali mi, że relacja, którą z nimi stworzę, jest dla mnie największym zyskiem.

W relacji z osobami niepełnosprawnymi nie chodzi o to przecież, że to JA - sprawna (z pozoru) tylko im coś daję, nie chodzi o jednostronną pomoc temu 'poszkodowanemu'. Nie chodzi o to, żeby bogaty pomagał biedakowi. 

Dzięki moim niepełnosprawnym zrozumiałam, że sam Jezus - niczym miłosierny Samarytanin - przychodzi do mnie poprzez moich podopiecznych. I uzdrawia to, co jeszcze pozostało zranione. I pokazuje, że nie jestem idealna - i wcale nie muszę być - bo ON mnie przyjmuje.

Bo tylko miłość ma charakter uzdrawiający.

A kto kocha bardziej, jeśli nie ten, kto - z pozoru - nic więcej, oprócz miłości, nam dać nie może?


Komentarze

  1. kolejny w tym tygodniu mocny tekst; cały czas nie mogę się nadziwić, ile jeszcze mogę się nauczyć od naszych aniołów, skoro inni wolontariusze mogą!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi błogosławieństwa on-line

Jeśli twój znajomy ksiądz błogosławi Ci na FB lub w sms'ie, nie wpadaj w panikę, tylko przeczytaj i zobacz instrukcję ;-) Jakiś czas temu Stolica Apostolska wypowiedziała się, że nie ma mowy o spowiadaniu przez telefon. Przez Skype pewnie też obowiązuje ta sama zasada. Tym bardziej inne sakramenty - komunia, namaszczenie, ślub... Wprawdzie w sakramentach konieczny jest żywy kontakt miedzy osobami, ale sakramentalia (np. poświęcenia i błogosławieństwa) wydają się już bardziej elastyczne...

Ukaz mi, Panie, Swą twarz - J 14, 7-14

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wy starczy”. Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”. J 14,7-14 „Po

Kiedy zgadzasz się na kłamstwo...

Atrakcyjna działka budowlana w górach, blisko dużego jeziora. Piękne widoki, sporty zimowe, wodne, blisko szkoła, sklepy, dobry dojazd i niedaleko do większy miejscowości – nic, tylko brać takie działki i budować domy! W 2010 okazało się, że ludzie pobudowali sobie tam domy na osuwisku. Temat był znany, a jednak zdobyli sobie pozwolenia, zainwestowali pieniądze*… Jak dzisiaj wygląda ich inwestycja życia? Inteligencji może im nie brak, umieli dobrze policzyć koszt działki, budowy itp. Ale co oni sobie myśleli patrząc na swój nowy nabytek? Znam okolicę, wystarczył zatrzymać się na górskim szlaku w tym miejscu, kopnąć butem liście i darń, żeby zobaczyć glinę pod spodem. Czy taką decyzję można nazwać mądrą?? Znajoma mówi – „zobacz co dostałam na Messengera”! Sensacyjne nagranie audio z kazania abpa Jędraszewskiego wędruje jak typowy łańcuszek, mówi o plandemii, o masonach, wszystko okraszone pobożnymi zwrotami, ale! nie znalazłem go nigdzie na YT, ani na stronach diecezji, czy episkopatu