2015/02/02

Je suis Kenji Goto

Nie mogłem z czystym sumieniem zidentyfikować się z Charlie Hebdo. Nie umiem zaakceptować dziennikarstwa, które wolność słowa zamienia w wolność poniżania, a żart w bluźnierstwo. Cały czas jednak czułem, że wydarzenia we Francji wyzwalają dużą energię społeczną. Nadzieja, czy niepokój? Dokąd pójdzie ten bunt przeciw przemocy, fanatyzmowi? W stronę przemocy wolnością słowa, czy w stronę przemocy fizycznej. Bardzo zapadły mi w pamięć słowa, że w redakcji Charlie Hebdo spotkali się zdegenerowani muzułmanie ze zdegenerowanymi chrześcijanami. Może za mocne, szczególnie, że kategoria ich czynów jest nieporównywalna, a śmierć satyryków jest nieodwracalna. Jednak myślę, że chrześcijanin nie będzie poniżał i bluźnił osobom religijnym. A muzułmanin? Są tacy, którzy się odcięli od tego, co stało się...
Teraz (od dzisiaj), po publikacji "wSieci" znaleźli się ludzie wołający "Je suis Ania". Bo ingerencja w prywatność posłanki (?) budzi oburzenie. Czy osoba transseksualna powinna mieć immunitet chroniący przed publiczną kontrolą jej autentyczności? Zastanawiam się. Albo źli dziennikarze napastują biednego człowieka, albo podstępny człowiek wodzi za nos naiwne społeczeństwo...

Kenji Goto - japoński dziennikarz, freelancer, dokumentujący konflikty zbrojne trafił w październiku ubiegłego roku do niewoli islamistów w Syrii. 31 stycznia do sieci trafił film z jego egzekucji. "Nie jestem Amerykaninem ani Brytyjczykiem. Jestem Japończykiem, mogę jechać... Obywatele Syrii cierpią od ponad trzech lat. Już dość. - mówił - Chciałbym się dowiedzieć, jakie są plany Państwa Islamskiego". Z takim dziennikarstwem mogę się identyfikować, taką wolność słowa widzę i szanuję. Je suis Kenji Goto.