Przejdź do głównej zawartości

Po drabinie wyżej zajdziesz cz. I

Po_drabinie_wyzej_zajdziesz

Życiowe zakręty

Czasami jeden wysłany mail może zmienić życie.
Zaproszenie od nieznajomej osoby. Brańszczyk, wolontariat, wakacje z osobami niepełnosprawnymi. Nie dla mnie... To jest dla tych bezinteresownych, pracowitych, oddanych, szlachetnych ludzi, którym nie brakuje odwagi, żeby dawać z siebie wszystko. Nie moje miejsce, nie wiem kto tam przyjeżdża, za trudne, mam swoje problemy, zbyt wymagające czasowo. A jednak nie wyrzuciłam wiadomości do "kosza". To była taka mała iskierka, która obudziła dawne marzenia o tym, żeby poświęcić się w życiu czemuś, co ma głębszy sens, żeby być komuś potrzebną, żeby żyć nie tylko dla siebie. Iskierka rozpalała coraz bardziej niedorzeczne myśli: pojechać, spróbować, zaryzykować, nie pytać, iść w ciemno. 
Nie, to nie dla mnie... Podchodzę do życia bardziej praktycznie, realistycznie. Z moim logicznym umysłem dałam jednak szansę pomysłowi - zadzwoniłam do koordynatorki, żeby zadać kilka pytań i utwierdzić się w przekonaniu, że się nie nadaję. Mam poważne schorzenia, które dyskwalifikują moje zaangażowanie w pracę fizyczną. Po rozmowie okazało się, że to raczej ja siebie samą pozbawiałam wielu życiowych możliwości. W głowie traktowałam siebie jako ofiarę, kogoś kto bardziej potrzebuje wsparcia niż może coś z siebie dać. Brańszczyk był jednak ostatnim miejscem, gdzie ograniczenia fizyczne mogą stanowić jakąś przeszkodę. Zgłosiłam się na wyjazd. I tak to się zaczęło. 


Krok za krokiem

Zmywanie naczyń, wspieranie organizacji sylwestra, promocja wolontariatu, towarzyszenie osobom z niepełnosprawnością na rekolekcjach, reprezentacja wspólnoty w radiu i telewizji, aż do organizacji szkoleń dla wolontariuszy - taka jest moja ścieżka w Drabinie Jakubowej. Kiedy to piszę ogarnia mnie zdumienie jak bardzo różni się to od mojej początkowej wizji. Nie podejrzewałam siebie, że będę zdolna do takiego zaangażowania. Odkrywam nieustannie jak wiele mam talentów, cech, które mogę wykorzystywać dla dobra dzieła. Jak wiele jest jeszcze tych, które mogę w sobie wykształcić i rozwijać. Najpiękniejsze jest to, że nie robię tego tylko dla siebie. Wiem, że moja praca przynosi konkretne owoce w życiu ludzi. Niektórzy z podopiecznych przypominają mi co jakiś czas (pomimo długiej, nawet dwuletniej rozłąki), że jestem dla nich ważna, że coś wniosłam do ich życia. Listy od kolegi z turnusu, sms-y z okazji świąt, prezent zrobiony własnoręcznie - to są moje skarby. Równie mocno cieszy mnie zmiana jaką widzę w swoim myśleniu odkąd stałam się wolontariuszką. To między innymi coraz większa chęć wychodzenia do ludzi, otwierania się, nauka bycia sobą, bez względu na ocenę, poczucie, że poprzez moją obecność mogę ubogacić czyjeś życie. Mogłabym rozpisywać się na temat skutków jakie miało w moim życiu podjęcie wyzwania DJ. Niektórych pewnie jeszcze nie dostrzegam.
Gdzie to mnie doprowadzi? Myślę, że nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. 


Po_drabinie_wyzej_zajdziesz2

Drabina Jakubowa

Drabina Jakubowa sięga wysoko - prowadzi do miłości. Nie mam tu na myśli emocji, zmiennych uczuć, porywów serca, reakcji biochemicznych, które działają na nas jak narkotyk. Chodzi tu o coś więcej - o miłość czystą, radosną, ufną, bezinteresowną, nie znającą żadnych granic, odważną, wytrwałą, niezależną od okoliczności, oddaną, prawdziwą, pełną, ożywiającą, sprawiającą, że życie ma sens. Czy taka miłość jest możliwa? Doświadczenie wolontariatu w DJ pokazuje, że tak. Zostaliśmy stworzeni do kochania. Widzę to na twarzach podopiecznych i wolontariuszy. Widzę to w poświęceniu setek ludzi, którzy zapominają o sobie i swoich problemach - by być obecnym tu i teraz, z drugim człowiekiem, który tego najbardziej potrzebuje. Widzę to w postawie wdzięczności podopiecznych, w ich radości i otwartości. Trudno jest mi opisać to doświadczenie. Dziękuję, że mogę brać w tym udział. 
Chwała Panu za Drabinę Jakubową!
Bernadeta

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZA ŻYCIEM

Podobno zaliczam się do grona tzw. „pełnosprawnych”... Na słowo „pełnosprawna” pojawiają mi się w głowie dwa skojarzenia... Pierwsze - „Pełna łaski” - Maryja. „Pełna łaski” to znaczy - otrzymała tyle, że już nie dało się więcej. Że już nie było niczego więcej, co dałoby się otrzymać. Gdyby zabrakło czegoś nawet najbardziej niepozornego, byłaby już… „niepełna łaski”. Znasz drugiego takiego człowieka jak Maryja? Drugie skojarzenie – to harcerstwo. Jak jesteś w harcerstwie, zdobywasz sprawności. A choćby udało Ci się nawet zdobyć wszystkie - można stworzyć kolejne. Wachlarz jest niewyczerpany. Zawsze jakiejś sprawności nie będziesz miał. Zawsze będziesz „niepełen sprawności”, „niepełno-sprawnościowy”, "niepełno...sprawny”?
Podobno zaliczam się do grona tzw. „pełnosprawnych”… Pełnosprawny w wykonywaniu swoich obowiązków. Pełnosprawny w dążeniu do celu. Pełnosprawny w panowaniu nad swoimi emocjami w każdej sytuacji. Pełnosprawny w spełnianiu każdego marzenia. Pełnosprawny w rozwijaniu swoi…

kochać i być kochanym

Z dzieciństwa niewiele pamiętam. Nie wiem, kto nauczył mnie "Ojcze nasz" czy "Zdrowaś Maryjo", nie jestem pewna, czy to babcia pokazała mi, jak wykonać znak krzyża, a może mama?... jednak w pamięci, głęboko wyryty, mam obraz mojej mamy, która modliła się przy moim łóżku, a gdy kroiła chleb, starała się o każdy okruch - żeby tylko nie spadł na ziemię... I zanim go ukroiła, czyniła na nim znak krzyża - żeby go nigdy nie zabrakło!

Z tą samą troską starała się nam pokazać, że ważny, najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka - niezależnie od tego, kim by był...

Kiedy o tym pomyślę, po plecach przechodzi mnie dreszcz. Dziwne uczucie. Jakby to było wczoraj! A przecież minęło już moje ćwierćwiecze, przecież od dawna nie mieszkam w rodzinnym domu, przecież wpadam tam tylko 'od święta' i na chwilę... Jednak obraz mamy całującej i błogosławiącej bochenek chleba... tego się chyba nigdy nie zapomina!

Z dzieciństwa - miałam wtedy 8, może 9 lat - pamiętam też moj…

Po co komu wolontariat?

Po co wolontariat? Każdego roku turnusy Drabiny Jakubowej przyciągają ok. 250-300 wolontariuszy z całej Polski. Ponad połowa z nich wraca na turnusy w kolejnych latach, a niektórzy zostają w Drabinie naprawdę na długo. Wielu z nas angażuje się w wolontariat przez cały rok, działając w Warszawie, Białymstoku, Wrocławiu, Lublinie, Krakowie i innych miastach. Co nas tak ciągnie do wolontariatu? Dlaczego wracamy? Czy nasze życie jakoś się przez to odmienia? Czy naprawdę jest tak, że wolontariusz niczego nie otrzymuje?
By być z ludźmi i dla ludzi Wolontariat to przede wszystkim ludzie - ci, którzy służą i ci, którym się służy – choć w praktyce te granice bardzo się zacierają. Dla Anity to właśnie czas spędzony z innymi i dla innych jest najważniejszy - „Jestem szczęśliwa, że podjęłam decyzję o byciu wolontariuszką. Cztery lata spędzone w Drabinie Jakubowej dały mi możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi i przeżycia niezwykłych chwil. Działania w Sztabie, Anielskiej Domówce i Duszpasterstw…