(nie) tylko muszla - świadectwo



Dzisiaj byliśmy z Leszkiem na plaży. Morze wyrzuciło mnóstwo muszli. Zaczęłam je zbierać, chcąc sobie wrzucić do mojego magicznego wazonika, by dać mojemu krakowskiemu pokojowi trochę pomorskiego charakteru Nagle Leszek dał mi muszlę: "zobacz, jaka piękna" - powiedział. Na co ja: piękna? Ona jest POŁAMANA. "Faktycznie - mówił Leszek - możesz ją wyrzucić". Też przeszła mi ta myśl przez głowę. A potem zdałam sobie sprawę, że to nie moje (i innych ludzi) 'połamania', nie niepełnosprawności, a nawet nie rozerwanie sprawiają, że przestaję być piękna. Ale piękna będę i jestem po prostu dlatego, że JESTEM...
Muszla nie przestanie być muszlą nawet jak się ją połamie, a ja nie przestanę być człowiekiem, nawet jeśli życie mnie przygniecie do ziemi, przyjaciele opuszczą, a świat obróci do góry nogami.
Jestem piękna i wartościowa po prostu dlatego, że jestem.
Tylko potrzeba człowieka, by mówił: "patrz, jakie to piękne, choć połamane", "jesteś piękna, choć masz trudne dzieciństwo", "to nie odbiera ci wartości". Człowieka potrzeba.
Wystarczy. :)


Agata Krukowska

Popularne posty z tego bloga

Święty niepełnosprawny?

Zlikwidujemy te bariery