Przejdź do głównej zawartości

Z życia wzięte

Widok magazynów dla "dorosłych"* w miejscach publicznych zawsze mnie irytował. Nie każdy musi koniecznie chcieć to oglądać, co mają do pokazania ich okładki. Cenię sobie, że potrafię patrzeć na kobietę w szerszy sposób. Wiem też dobrze, że pornografia mocno wbija się w pamięć i zostaje na długo... Więc raczej nie szukam wzrokiem "prasy dla dorosłych". Tym razem znalazła się sama. I jak się okazuje, jest w tym coś pozytywnego. Tak dla odmiany.


Wielka tablica, czerwone tło i rzucające się w oczy, białe litery tym razem zasłaniają okładki z rozebranymi dziewczynami. Na stacje benzynowe, do kiosków, czy salonów prasowych mogą wchodzić wszyscy. Ci, co nie chcą oglądać, pewnie nie będą. Pytanie, czemu muszą się przy tym czuć skrępowani, czy wręcz obrażeni? No i dzieci! Czy rodzice przy każdym tankowaniu samochodu muszą dziecku tłumaczyć wszystko o pszczółkach i kwiatkach? Chyba rodzice sami powinni decydować, kiedy jest na to właściwy czas i sposób. Z drugiej strony amatorzy pornografii nie będą się bardzo buntowali. Mają swój problem na wyciągnięcie ręki, ale tym razem z poszanowaniem całej reszty czytelników i oglądaczy prasy.

Brawo Statoil za mądre posunięcie! Tam właśnie zrobiłem zdjęcie. Owca jest cała. Mam nadzieję, że wszystkie stacje tego koncernu stosują tą samą politykę. Wspomnę jeszcze o modelu sprzedaży pornografii z niektórych krajów zachodnich. Gazety są na wystawach, ale obowiązkowo zapakowane w nieprzezroczystą, jednolitą folię opatrzoną tylko logo. Wilk syty.

* - nie uważam, że dorosłość (>18 lat) sprawia, że nagle pornografia staje się nieszkodliwa. Rozwala małżeństwa, zabiera wielu wolność i wiele więcej spraw, które szkodzą małym i dużym. No i dorośli na szczęście czytają (czytają?) nie tylko "prasę dla dorosłych"!

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan jest księdzem?

Czy Pan jest księdzem? - Tak! - Katolickim księdzem? - Tak! - A ksiądz pomaga tym ludziom? - No, takkk... - To ja to bardzo szanuję.
Starszy pan odwrócił się i oddalił od nas, ale było widać, że płacze. Dosłownie w momencie jego oczy, lekko ukryte za przyciemnianymi okularami zapełniły się wstydliwymi łzami. Chciałem jeszcze zagadać, zapytać, czy wszystko w porządku itp. ale łzy chyba nie pozwoliły mu na luksus rozmowy.



Może nasłuchał się już tak wielu skarg, żali, utyskiwań, czy wręcz skandalicznych relacji z "życia Kościoła", że widok czegoś innego, spoza schematy wycisnął mu nagle łzy z oczu, łzy wzruszenia, że to, co w Kościele kocha i za czym tęskni nie przepadło całkiem.

Nasza grupa właśnie opuszczała Rynek Główny, wózki w jedną stronę z wolontariuszami, ja z tymi chodzącymi, ale z trudem, ruszyliśmy w drugą, do Brańszczykobusa. Po drodze moi podopieczni entuzjastycznie witali i pozdrawiali staruszki siedzące na ławeczkach, śmiali się, śpiewali piosenki, które dopiero…

Po drabinie wyżej zajdziesz cz. I

Życiowe zakręty Czasami jeden wysłany mail może zmienić życie. Zaproszenie od nieznajomej osoby. Brańszczyk, wolontariat, wakacje z osobami niepełnosprawnymi. Nie dla mnie... To jest dla tych bezinteresownych, pracowitych, oddanych, szlachetnych ludzi, którym nie brakuje odwagi, żeby dawać z siebie wszystko. Nie moje miejsce, nie wiem kto tam przyjeżdża, za trudne, mam swoje problemy, zbyt wymagające czasowo. A jednak nie wyrzuciłam wiadomości do "kosza". To była taka mała iskierka, która obudziła dawne marzenia o tym, żeby poświęcić się w życiu czemuś, co ma głębszy sens, żeby być komuś potrzebną, żeby żyć nie tylko dla siebie. Iskierka rozpalała coraz bardziej niedorzeczne myśli: pojechać, spróbować, zaryzykować, nie pytać, iść w ciemno.  Nie, to nie dla mnie... Podchodzę do życia bardziej praktycznie, realistycznie. Z moim logicznym umysłem dałam jednak szansę pomysłowi - zadzwoniłam do koordynatorki, żeby zadać kilka pytań i utwierdzić się w przekonaniu, że się nie nad…

Człowiek gór

"Góry oczyszczają i wymagają oczyszczenia.
Góry oczyszczają z egoizmu i samolubstwa,
z zarozumialstwa i pychy.
Góry stanowią wspaniały teren zdobywania
wierności w szukaniu.

Góry uczą szukania, uczą cierpliwości.
Oczyszczają z egoizmu,
gdy trzeba się dzielić kawałkiem chleba, czy kostką cukru,
lub gdy trzeba rezygnować z własnych planów,
by ratować drugiego często nieznanego człowieka.

Człowiekiem gór nie jest ten,
który umie i lubi chodzić po górach,
ale ten, który górami potrafi żyć w dolinach.
Gdy człowiek czuje się jak karzeł wobec ogromu gór
i gdy poznając samego siebie, swoje wnętrze,
swoje możliwości, swoją niewystarczalność,
zdobywa krok za krokiem jedną z najcenniejszych cech ludzkich - pokorę,
która zdobyta w górach, potem owocuje w dolinach.

Właśnie wtedy kiedy na pytanie: po co chodzisz po górach?
jesteś zakłopotany i nie wiesz, co masz odpowiedzieć,
to właśnie wtedy dajesz dowód, że szukasz NIEZNANEGO."

…znalezione w gablocie przy pustelni św. Brata Alberta na Kalatówkach



Ostatni…