Przejdź do głównej zawartości

Kawa wg księdza Orione

Muszę jakoś wytłumaczyć to zjawisko. Dla mnie "kawa księdza Orione" to nie jest tylko napój. Receptura wcale nie jest tajemna, ale efekt osiągają nieliczni... bo kawa to nie tylko zapach, smak, kolor, pianka. Najlepszą, najlepiej wykonaną kawę w moim życiu piłem w Cafe' San Marco we Florencji. Polecam każdemu, ale nie chodźcie tam sami, o 6 rano, spiesząc się na pociąg do Rzymu. Zabierzcie przyjaciół, usiądźcie wygodnie, cieszcie się widokiem na Plan św. Marka.

Zawsze się staram, żeby espresso, które piję było możliwie najlepsze, ale wolę podłą ropuszczalkę w dobrym towarzystwie bliskich, czy pasjonujących ludzi, taką kawę, która wiąże ze sobą, niż najlepszą kawę w całych Włoszech, pitą w zgryzocie, czy samotności.

Ksiądz Orione wymyślił swoją kawę, żeby związać ludzi, żeby postawić ich razem, obok siebie, żeby związać ich z Bogiem. Zapraszał mężczyzn z okolic włoskiej Tortony na Msze Święte pasterskie, o północy. W ciszy, w ogromnej dyskrecji schodzili się z różnych stron, bo nawet dumne, męskie serca potrzebują znaleźć u Boga ten wyjątkowy aromat, moc i pasję, którą daje tylko życie twarzą w twarz z Nim samym.

Po Mszy zapraszał zmęczonych późną godziną na wspólne picie kawy, żeby wracali do domów podwójnie wzmocnieni. Nie wiem, w jaki sposób ksiądz Orione parzył tą kawę, wiem, że to działało, że to nadal działa.

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan jest księdzem?

Czy Pan jest księdzem? - Tak! - Katolickim księdzem? - Tak! - A ksiądz pomaga tym ludziom? - No, takkk... - To ja to bardzo szanuję.
Starszy pan odwrócił się i oddalił od nas, ale było widać, że płacze. Dosłownie w momencie jego oczy, lekko ukryte za przyciemnianymi okularami zapełniły się wstydliwymi łzami. Chciałem jeszcze zagadać, zapytać, czy wszystko w porządku itp. ale łzy chyba nie pozwoliły mu na luksus rozmowy.



Może nasłuchał się już tak wielu skarg, żali, utyskiwań, czy wręcz skandalicznych relacji z "życia Kościoła", że widok czegoś innego, spoza schematy wycisnął mu nagle łzy z oczu, łzy wzruszenia, że to, co w Kościele kocha i za czym tęskni nie przepadło całkiem.

Nasza grupa właśnie opuszczała Rynek Główny, wózki w jedną stronę z wolontariuszami, ja z tymi chodzącymi, ale z trudem, ruszyliśmy w drugą, do Brańszczykobusa. Po drodze moi podopieczni entuzjastycznie witali i pozdrawiali staruszki siedzące na ławeczkach, śmiali się, śpiewali piosenki, które dopiero…

Po drabinie wyżej zajdziesz cz. I

Życiowe zakręty Czasami jeden wysłany mail może zmienić życie. Zaproszenie od nieznajomej osoby. Brańszczyk, wolontariat, wakacje z osobami niepełnosprawnymi. Nie dla mnie... To jest dla tych bezinteresownych, pracowitych, oddanych, szlachetnych ludzi, którym nie brakuje odwagi, żeby dawać z siebie wszystko. Nie moje miejsce, nie wiem kto tam przyjeżdża, za trudne, mam swoje problemy, zbyt wymagające czasowo. A jednak nie wyrzuciłam wiadomości do "kosza". To była taka mała iskierka, która obudziła dawne marzenia o tym, żeby poświęcić się w życiu czemuś, co ma głębszy sens, żeby być komuś potrzebną, żeby żyć nie tylko dla siebie. Iskierka rozpalała coraz bardziej niedorzeczne myśli: pojechać, spróbować, zaryzykować, nie pytać, iść w ciemno.  Nie, to nie dla mnie... Podchodzę do życia bardziej praktycznie, realistycznie. Z moim logicznym umysłem dałam jednak szansę pomysłowi - zadzwoniłam do koordynatorki, żeby zadać kilka pytań i utwierdzić się w przekonaniu, że się nie nad…

Człowiek gór

"Góry oczyszczają i wymagają oczyszczenia.
Góry oczyszczają z egoizmu i samolubstwa,
z zarozumialstwa i pychy.
Góry stanowią wspaniały teren zdobywania
wierności w szukaniu.

Góry uczą szukania, uczą cierpliwości.
Oczyszczają z egoizmu,
gdy trzeba się dzielić kawałkiem chleba, czy kostką cukru,
lub gdy trzeba rezygnować z własnych planów,
by ratować drugiego często nieznanego człowieka.

Człowiekiem gór nie jest ten,
który umie i lubi chodzić po górach,
ale ten, który górami potrafi żyć w dolinach.
Gdy człowiek czuje się jak karzeł wobec ogromu gór
i gdy poznając samego siebie, swoje wnętrze,
swoje możliwości, swoją niewystarczalność,
zdobywa krok za krokiem jedną z najcenniejszych cech ludzkich - pokorę,
która zdobyta w górach, potem owocuje w dolinach.

Właśnie wtedy kiedy na pytanie: po co chodzisz po górach?
jesteś zakłopotany i nie wiesz, co masz odpowiedzieć,
to właśnie wtedy dajesz dowód, że szukasz NIEZNANEGO."

…znalezione w gablocie przy pustelni św. Brata Alberta na Kalatówkach



Ostatni…