Przejdź do głównej zawartości

Znalezione 6 - Najlepszy wykop na Dzień Niepodległości

Pewnie petardy do tej pory już się dopaliły, a służby porządkowe pozbierały resztki spalonej tęczy... Dzień Niepodległości. Łapię się za głowę. Bo coś mnie boli. Nie wiem, czy ma mnie boleć postawa ludzi, czy działanie naszych mediów. W ubiegłym roku przez miesiąc zbierałem sprzeczne relacje i czytałem sprzeczne artykuły... Dobrze, że znalazłem to. Dzięki +Darek Madejski



+Mathew Brown tak pisze o swojej filmowej fascynacji i przygodzie z Polską:
Polska to kraj o bardzo brutalnej przeszłości.  Nawet tak nieodległej, jak 70 lat temu. W Polsce jest to napięcie powolnego uzdrawiania się wraz z upływem czasu i nowymi pokoleniami, które się pojawiają, ale nie możesz spojrzeć w żadną stronę bez ciągłego przypominania przeszłości, czy są to pozostałości muru getta, czy ostrożne spojrzenia na twarzach starszych ludzi. To miał być film o Auschwitz, ale, gdy film powstawał niespodzianką było, jak pełni ruchu, twardzi i pełni życia są Polacy. Byłem równie wstrząśnięty emocjonalnie tymi nowymi, cudownymi przyjaźniami i przeładowaniem zmysłów cudowną współczesnością tego kraju, jak sympatią i smutkiem obozów koncentracyjnych. Mimo, że są bardzo twardymi duszami, zacząłem podziwiać ich i ich kraj.


Polska po raz kolejny została opanowana przez dwa wielkie mocarstwa, które trzymały ją w niewoli przez 150 lat, ale nie były w stanie ugasić ducha narodu polskiego. Bohaterska obrona Warszawy pokazuje, że dusza Polski jest niezniszczalna, i że powstanie jak skała, która, niczym w zaklęciu, może zostać zalana falą powodzi, ale pozostanie skałą.
Winston Churchill

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan jest księdzem?

Czy Pan jest księdzem? - Tak! - Katolickim księdzem? - Tak! - A ksiądz pomaga tym ludziom? - No, takkk... - To ja to bardzo szanuję.
Starszy pan odwrócił się i oddalił od nas, ale było widać, że płacze. Dosłownie w momencie jego oczy, lekko ukryte za przyciemnianymi okularami zapełniły się wstydliwymi łzami. Chciałem jeszcze zagadać, zapytać, czy wszystko w porządku itp. ale łzy chyba nie pozwoliły mu na luksus rozmowy.



Może nasłuchał się już tak wielu skarg, żali, utyskiwań, czy wręcz skandalicznych relacji z "życia Kościoła", że widok czegoś innego, spoza schematy wycisnął mu nagle łzy z oczu, łzy wzruszenia, że to, co w Kościele kocha i za czym tęskni nie przepadło całkiem.

Nasza grupa właśnie opuszczała Rynek Główny, wózki w jedną stronę z wolontariuszami, ja z tymi chodzącymi, ale z trudem, ruszyliśmy w drugą, do Brańszczykobusa. Po drodze moi podopieczni entuzjastycznie witali i pozdrawiali staruszki siedzące na ławeczkach, śmiali się, śpiewali piosenki, które dopiero…

Boję się Twojej miłości

Boję się wielu rzeczy. 
Boję się porzucenia. Boję się, że nie dam rady. Boję się samotnej jazdy pociągami (dlatego często wybieram Polskiego Busa). Boję się latania samolotem. Boję się chodzić sama ciemną nocą. Boję się księży, którzy z ambon mówią więcej o szatanie i złu 'tego świata' niż o Bogu i Jego miłości... Boję się często, co ludzie o mnie pomyślą... Boję się samotności.


Jedne lęki mnie paraliżują, inne po prostu sobie są, inne staram się pokonywać na wszelkie możliwe sposoby.
Więc jeżdżę pociągami (do samolotu wejść się jeszcze nie odważyłam...), w nocy też chodzę - bo do domu, po podróży, wrócić trzeba, a każdorazowe "nie dam rady" staram się zastąpić... najzwyklejszym działaniem. I tłumaczę sobie, że przecież nie zawsze muszę ją sobie dawać, bo przecież nie tytanem, a człowiekiem jestem.  Inni ludzie uważają mnie raczej za odważną i szaloną, aż szkoda, że nie wiedzą, ile galarety w sobie noszę i jak bardzo drżę podczas podejmowania każdej kolejnej decyzji…

paradoks Miłości

Bóg dał człowiekowi wolną wolę, więc nie może nikogo zmuszać do miłości, Jego trzeba wybrać. To jest paradoks: Wszechmogący, który wszystkiego nie może. Przychodzi i prosi o miłość.  ks. Jan Twardowski
Ostatnio coraz mocniej zdaję sobie sprawę, że istnieje w świecie duży deficyt miłości. Żyjemy, śnimy i umieramy… samotnie. Czekamy, aż ktoś nam powie: kocham cię; aż ktoś zapewni, że jest obok; aż ktoś przytuli, gdy będziemy w potrzebie. Czasem się tak dzieje – jednak nie zawsze i nie u każdego. Samotność nie mija, a pobłębia się. Niby wszyscy o tym wiemy, a jednak… często nie umiemy, nie chcemy, boimy się tę samotność zmniejszyć. Ona przecież nie zawsze jest zła, nie musimy jej tępić.  „Ale żeby chociaż tak nie bolało” – powiedziała do mnie jedna z moich koleżanek. „Chociaż tak…”.
Półtora roku temu zmarł mój dziadek. Rak żołądka, który się do niego przyczepił, strasznie go wyniszczył. Dziadek przez ostatnie miesiące swojego życia jadł przez sondę. Bardzo długo zachował swoją żywotność …